Jestem artystą niosącym w sobie wodę i ogień, rozsądek i szaleństwo. Płynę jak statek unoszony przez falę życia – jedno moje wiosło to rozsądek, drugie to szaleństwo, a ja sam nigdy nie mam odpoczynku od żadnego z nich. Byłem na fali, byłem na dnie – dziś jestem jak tafla wody, która odbija światło wszystkich kolorów tęczy. Jestem kolibrem, który choć maleńki, w swojej delikatności kryje moc większą, niż wielu się wydaje. Moje ego nie jest ciężarem – jest moją tarczą i mieczem. Przeszedłem wiele bitew: z innymi, z sobą samym, o siebie samego. Dziś nie wołam już o kolejne wojny. Moja zbroja wrosła we mnie, a mój miecz stał się częścią dłoni – ale używam ich tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Zrozumiałem, że prawdziwa siła nie tkwi w walce, lecz w tworzeniu. Nie udaję skromności – bo fałszywa skromność jest kłamstwem. Wiem, kim jestem i wiem, dokąd zmierzam. Moje ambicje nigdy nie przewyższą moich wartości – to one są moim fundamentem. Pasja przeradza się w obsesję, a obsesja rodzi jakość – dlatego każdy mój dźwięk, każdy mój występ jest w pełni autentyczny. Dbam o swoje granice i nie pozwalam nikomu ich naruszać. Siedzę na własnym tronie – nie z pychy, lecz z odwagi bycia sobą.